www.zbawienie.com


Mateusza 10:(26) "...nie ma nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajnego, o czym by się dowiedzieć nie miano. (27) Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia; a co słyszycie na ucho, głoście na dachach. "


Są trzy artykuły autora, którego nie można znaleźć.

Pieczęć czyli... jak ukraść człowiekowi duszę

Przedmowa autora witryny.

Nie jestem autorem tego artykułu!

Skopiowałem go jedynie po to, aby ukazać inny punkt widzenia kogoś, kto zna osobiście pewne rytuały i obrzędy magiczne. Nie ze wszystkim się zgadzam i wiem, że pewne informacje autora artykułu mijają się z prawdą, zwłaszcza z Prawdą biblijną. Niemniej uważam, ze wiele podanych informacji jest co najmniej interesujących i warto je poznać i mieć oczy na owe sprawy szeroko otwarte.

Rytuały kościelne definitywnie posiadają wyraźny wpływ na tych, którzy w nich uczestniczą, a zwłaszcza biorą aktywny udział. Dlatego są właśnie organizowane. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że każdy rytuał w jakiejkolwiek formie posiada jakieś ściślej określone magiczne znaczenie.

Fakt nieznajomości celu rytuału nie jest przeszkodą, aby rytuał ten spełniał swoje ściśle określone zadanie.

Ale Słowo Boże, a w szczególności w Nowym Testamencie (Przymierzu) nie ustaliło absolutnie żadnego rytuału.

Łamanie chleba i picie wina na pamiątkę śmierci Isusa nie jest rytuałem zamiany wina w krew czy chleba w ciało Mesjasza i  za rytuał nie było uważane przez pierwszych Chrześcijan.

Zwyczaj spożywania chleba i picia wina polega tylko i wyłącznie na upamiętnieniu Jego śmierci.

Chleb (nie wafel) - symbol Jego ciała i wino czerwone - symbol Jego krwi. Znaczenie jest proste. Chleb z nieba - czyli Chrystus, czyli według Ewangelii Jana Słowo Boże oddał za nas swoje życie przelawszy własną krew (wino symbolizuje Jego krew) abyśmy mogli żyć wiecznie, ponieważ On złożył przed swym Ojcem ofiarę za nasze winy i grzechy. Zrobił to tylko raz i nasz dług wobec Boga został raz na zawsze spłacony.

Podtekst jedzenia łamanego chleba i picia wina jest oczywisty.

Karmienie się Słowem Bożym (czyli Jego symbolicznym ciałem) umożliwia skorzystanie z daru życia wiecznego mocą Jego przelanej krwi.

Mówiąc najprościej - karm się Słowem Bożym dziennie, jak pokarmem cielesnym, pogłębiając swoją wiedzę o Bogu, pamiętając o Jego krwawej ofierze.

Chleb i wino są przypomnieniem szeroko znanego wersetu:

Mateusza 4:4- "Nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszelkim słowem, które pochodzi z ust Bożych".

Jest to jedyne przykazanie Chrystusa według Nowego Przymierza.

Nowe Przymierze - wiara oparta na łasce dzięki przelanej krwi ofiarnej Zbawiciela i dalsze ofiary nie są już konieczne.

Cały zestaw rytuałów KRK, ich szaty kapłańskie, liturgia, obrazy, budowle kościelne, znak krzyża, tzw. święte obrazy czy posągi, święta, procesje, kult Marii, kult zmarłych, modlitwy do kogokolwiek poza  Synem czy Ojcem, tytuły hierarchii kościelnej, konfesjonały, taca, złote kielichy, dzwony kościelne, odpusty i wiele, wiele innych nie mają żadnego precedensu w Nowym Testamencie.

Apokalipsa ostrzega nas jednak przeciwko... czarom Nierządnicy!

Apokalipsa 18:23 ... gdyż czarami twymi dały się zwieść wszystkie narody.

Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że właśnie czary są głównym elementem zapewniającym władzę Watykanu oraz 'błogosławieństwa' Lucyfera.

Poniżej ciekawy artykuł jednego adepta czarów, który anonimowo opracował ten artykuł wyjaśniając relację czarów do rytuałów Kościoła Katolickiego.

(Powyższy tekst to komentarz - thewordwatchera. Informacje na temat Apostoła Pawła, będącego rzekomo w ciągłym stanie sporu z innymi apostołami - jak podaje to autor poniższego artykułu - nie są zgodne z Biblią. )

Poniżej oryginalny artykuł.


Pieczęć czyli jak ukraść człowiekowi duszę

(W tym linku jest obszerniejszy artykuł tego samego autora - Złodzieje dusz.)

 

Autor – Alhean, 10-06-2004 Źródło: http://www.taraka.pl/index.php?id=pieczec.htm

Jest siedem sakramentów tzw. kościoła apostolskiego (są obecnie dwie denominacje kościoła posiadającego rzekomo tzw. sukcesję apostolską: kościół katolicki oraz prawosławny): chrzest, bierzmowanie, komunia, pokuta, małżeństwo, kapłaństwo oraz namaszczenie chorych (zwane również ostatnim namaszczeniem).

Nauka o sakramentach zdaniem kapłanów kościelnych została przekazana w całości przez samego Isusa, co jest historycznie rzecz ujmując nieprawdziwym twierdzeniem i nieuprawnioną nadinterpretacją, gdyż na przykład sakrament małżeństwa, jako odrębny rytuał ukształtował się dopiero w XI wieku. Przedtem uznawano po prostu lokalne tradycje ożenku, nie przypisując im charakteru sakramentalnego. Bywały okresy, gdy do sakramentów zaliczano pogrzeb oraz postrzyżyny zakonne.

Nie będę się rozwodził zbytnio nad tymi kwestiami i zanim przejdę do meritum, wspomnę tylko o rytuałach, które pochodzą z samego Nowego Testamentu aby czytelniej zobrazować problem.

Pierwszym jest chrzest przez zanurzenie w wodzie. W ten sposób chrzcił Jan Chrzciciel i uczniowie Isusa. Ten obrzęd ma wymowną symbolikę – jest symboliczną śmiercią, powrotem do świata akwatycznego (prapoczątku) – i powrotem w odmienionej świadomości. Jest to klasyczny obrzęd przejścia. Drugim obrzędem opisanym w NT było przekazanie mocy Ducha Świętego przez nałożenie rąk na głowę adepta. Trzecim opisanym rytuałem jest nakładanie rąk na chorego i namaszczanie go olejem oraz zanoszenie zań modłów w intencji uzdrowienia. Czwartym jest obrzęd rytualnego posiłku z użyciem chleba oraz wina na pamiątkę śmierci Isusa.

Obecnie kościół sprawuje siedem sakramentów, które nie mają nic wspólnego z nowotestamentowymi rytuałami żydowskiej sekty uczniów Isusa. Mało tego, chrześcijaństwo ma w ogóle niewiele wspólnego z Isusem gdyż założona przez jego bezpośrednich uczniów gmina jerozolimska, której przewodził rodzony brat Isusa – Jakub zwany Sprawiedliwym, przestała istnieć w 70 roku n.e. gdy Żydów pogromili Rzymianie. Wtedy to kościół jerozolimski przestał definitywnie istnieć a prawdziwa sukcesja apostolska została przerwana i bezpowrotnie utracona.

Całe znane nam chrześcijaństwo instytucjonalne wywodzi się od Szawła z Tarsu, zwanego Pawłem, który pierwej będąc oprawcą chrześcijan, nawrócił się niespodziewanie podczas rzekomej wizji Isusa i zaczął głosić jakoby jego naukę (nawet dla niewtajemniczonych nowotestamentowe pisma Pawła, pełne jurydyzmu, mizoginizmu, homofobii, jak i w ogóle fobii wszelakich, pozostają w jawnej sprzeczności z ewangelicznymi naukami Isusa). Paweł pozostawał w permanentnym sporze z uczniami Isusa i jego apostolstwo było samozwańcze i nigdy nie uznane przez gminę jerozolimską.

Obecnie kościół katolicki jest organizacją sprawującą magiczną kontrolę nad duszami swoich wiernych. Wierni są tylko owcami które się regularnie strzyże. Jedynym celem tej struktury jest gromadzenie (kradzież) energii i oddawanie się praktykom pieczętowania ludzi. Czynione jest tak od 1700 lat. Sobór nicejski w 325 roku był momentem ostatecznego zawarcia przez kościół paktu z diabłem, poprzez przyjęcie we władanie całej ekumeny, którą oddał kościołowi cesarz Konstantyn. Ta siła której oparł się Isus, przemogła biskupów i patriarchów czyniąc ich swymi wasalami. (Mat 4.8-9: Jeszcze raz wziął go [Isusa] diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do niego: Dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. ) Tak oto chrześcijaństwo stało się swym cieniem.

Od wieków trwa pieczętowanie ludzi. Odbywa się to poprzez czarno magiczne rytuały zwane sakramentami. System ten działa tak, że już nowonarodzone dziecko rodzice dobrowolnie przynoszą kapłanom aby ci dokonali pierwszego rytuału – chrztu. Jednak nie ma on nic wspólnego z obrzędem opisanym w Ewangeliach. Przede wszystkim nie jest aktem świadomym, dobrowolnym, pomijając inne kwestie. W czasie chrztu polewa się głowę niemowlęcia, przedtem wzywając szatana… Tak, szatana – już tłumaczę. Przed obrzędem chrztu następuje egzorcyzm, który ma sprawić aby szatan i inne demony opuściły dane dziecko. Ale dlaczego domniemywa się że to dziecko jest już nawiedzone przez szatana?! Skąd taki pogląd?… Magia działa tak, że jeśli coś wzywasz po imieniu to to przychodzi. Kontekst inwokacji jest wtórny. Jeśli cos wypędzasz, a tam tego czegoś w rzeczywistości nie ma, to to przyjdzie, bo usłyszy swe imię. Egzorcyzm przed chrztem jest wskazaniem demonicznym siłom, gdzie mają swoją nową ofiarę. Po egzorcyzmie, inwokacji szatana, kapłan namaszcza dziecko tzw. olejem katechumenów, następnie polewa dziecku wierzch głowy wodą i namaszcza ją tzw. świętym krzyżmem (specjalnym, poświęconym olejem) kreśląc na niej znak krzyża.

W starych tradycjach uznaje się, że na czubku głowy znajduje się ujście centralnego kanału energii, znanego jako czakram sahasrara. Przez ten czakram dusza opuszcza ciało w momencie śmierci lub też w momencie oświecenia przezeń następuje łączność z światem duchowym. Znam świadectwo pewnej osoby, która poddała się regresji hipnotycznej – kiedy doszła do momentu chrztu miała wizję zalewającej ją czarnej, śmierdzącej smoły, która wpływała weń przez czubek głowy…

Według mojego rozeznania kapłani w momencie chrztu kradną duszę dziecka, pieczętują ciało poprzez wykonanie wspomnianych czynności magicznych tak, aby ta dusza nie mogła swobodnie do ciała powrócić. Pisząc dusza mam na myśli szamańską wykładnię tego terminu. Zgodnie z szamańskimi doświadczeniami mamy wiele dusz, w tym jedną najważniejszą, którą można utracić i wtedy trzeba ją odzyskiwać. Po chrzcie człowiek nie ma kontaktu z najważniejszą częścią siebie, pozostając przez resztę życia tworem niekompletnym, nie zintegrowanym i pokawałkowanym. Nie ma kontaktu z Jaźnią i jest praktycznie rzecz biorąc martwą istotą. Zdarza się, że wskutek różnych doświadczeń życiowych, determinacji, owa pieczęć się poluźnia i można odzyskać częściową łączność ze swą duszą. Ale są to przypadki sporadyczne. Aby w pełni odzyskać duszę i sprowadzić ją do ciała konieczne jest podjęcie trudnego procesu.

Następnym sakramentem, wykonywanym w Polsce ok. 15-16 życia jest bierzmowanie. W starym rycie formuła tego obrzędu wyglądała tak: biskup czynił palcem umoczonym w św. krzyżmie znak krzyża na czole adepta, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego, uderzał adepta w policzek i dmuchał nań. W nowym rycie formuła brzmi: przyjmij znamię daru ducha świętego i biskup dotyka symbolicznie policzka delikwenta. W kościele prawosławnym bierzmuje się zaraz po chrzcie pieczętując czoło, dłonie, pierś, stopy św. krzyżem, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego.

Pomiędzy brwiami znajduje się wg starych tradycji tzw. trzecie oko, zwane czakramem adżnia. Jest to wewnętrzny, duchowy narząd percepcji pozazmysłowej. Aktywny umożliwia przeżycie wizji, iluminacji, jasnowidzenie itd. Kapłani zamykają to trzecie oko, przystawiając na nim swą pieczęć, aby adept nie był zdolny do samodzielnego doświadczania wizji. Jedyna wersja ich doktryny jest przekazywana intelektualnie przez urząd nauczycielski kościoła.

Nikt nie ma prawa samodzielnie poznawać tamtej strony. Wszyscy mistycy, którzy widzieli tamtą stronę, np. Ojciec Pio, byli szykanowani i dręczeni przez kościelnych funkcjonariuszy bezpieczeństwa. Jeśli udało się tym mistykom otworzyć trzecie oko, działo się to wbrew polityce kościoła i oznaczało zwykle wielkie problemy dla widzącego. Kilka przypadków oficjalnego uznania wizji i objawień, np. we Fatimie, było w praktyce wymuszone przez miliony wiernych i zostawały one uznawane chociażby z tego powodu, że ich uznanie oznaczało kolosalne wpływy do kościelnej kasy.

Zdolność doświadczania wizji jest tym, co odróżnia nas od reszty ożywionej materii. Świadomość człowieka jest tak skonstruowana, że jest ona polem wizyjnym. Umysł człowieka to ocean możliwości. Jeśli adept ma dostęp do swego umysłu, swej Jaźni, jest wolną istotą. Jeśli traci prawo dostępu tam, jest jak martwa maszyna… Jest nie kreatywną masą mięsa i ścięgien, zaprzęgniętą do niewolniczej pracy na rzecz systemu i zasilania go swą energią. Taka osoba jest pokawałkowanym tworem policentrycznym – nie ma w nim centrum, nie ma duszy, nie masz nic oprócz tego co zwie się ego, które jest jedynie płytkim i nietrwałym wrażeniem transcendencji swego istnienia, nieustannie zagrożonym możliwością dezintegracji.

Kapłani karmią adepta ciałem i krwią zbawiciela. Rytualny posiłek, zamieniono w kolejny obrzęd magiczny. Najpierw mówią adeptowi że jest winny, że w mistyczny sposób brał udział w mordzie na Mesjaszu. Każą mu jeść jego ciało i pić jego krew. W ten sposób łamane jest tabu kanibalizmu. Eucharystia chrześcijańska, z konsumpcją ciała i krwi Isusa, ma te same cechy, co rytualny kanibalizm, mimo że została przeniesiona do sfery symbolicznej. W magii coś jest tym, za co to coś uznajesz. Jeśli uznasz, że kawałek chleba jest ciałem Isusa to w magiczny sposób on się nim staje. Działa to do tego stopnia, że odnotowano udokumentowane i zweryfikowane naukowo wypadki, że konsekrowana hostia zamieniała się w ustach adepta w kawałek skrwawionego, ludzkiego mięsa. [Tzw. Cud w Dubnej, Polska, rok 1867; Cud w Stich, Niemcy, rok 1970. Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie komunii , której Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała ludzkiego. Znane są 132 udokumentowane przypadki podobnych wydarzeń. przyp. autora].

W ten sposób w miejsce własnej duszy, przyjmuje się jej substytut w postaci swoistego egregora. Mówiąc bardziej obrazowo instalowany jest w ciele i świadomości obcy byt o naturze metafizycznego wirusa, który potrafi przejąć stopniowo władzę nad całym człowiekiem.

Egregor ten nie ma nic wspólnego z nowotestamentowym Isusem, poza tym że nazwano go podobnym imieniem.

Jego macki obejmują wszystkich uczestniczących w łamaniu tabu kanibalizmu podczas przyjmowania chleba i wina zmienionym poprzez dokonanie na nich magicznych operacji.

Kolejne sakramenty to: spowiedź i pokuta, zwana sakramentem pojednania, małżeństwo i kapłaństwo, których w tym tekście szerzej nie opiszę tylko nadmienię, że pokuta związana jest utrzymywaniem adepta w poczuciu winy aby kontrolować jego poczynania. Z kolei małżeństwo i kapłaństwo związane są po pierwsze z kontrolą nad popędem płciowym ale też pilnują ważnej w patriarchalnym społeczeństwie systemu dziedziczenia. Kapłan zachowuje celibat aby zgromadzony przez niego majątek kościelny nie był przez nikogo dziedziczony. Kontrola energii seksualnej daje kościelnemu egregorowi potężną moc. Małżonkowie katoliccy powinni uprawiać seks tylko w dniach niepłodnych kobiety. Wstrzemięźliwość seksualna powoduje że gromadzi się w ciele i świadomości potężna energia, którą karmi się zainstalowany egregor. Brak kontroli urodzin powoduje niekontrolowane płodzenie dzieci - nowych ofiar egregora, nowych źródeł energii.

Ostatnim sakramentem jest tzw. ostatnie namaszczenie, którego pierwowzorem było uzdrawianie przez nakładanie rąk. Dzisiaj nie ma nic wspólnego z uzdrawianiem, wykonuje się je głównie na człowieku w stanie agonii. Kapłan w czasie tego rytuału w praktyce zamyka umierającemu czakrę u podstawy kręgosłupa, gdzie drzemie najsilniejsza z mocy, zwana w sanskrycie jako kundalini. Jest to chtoniczna moc witalności, siły, oświecenia. W prawidłowym procesie w chwili śmierci kundalini powinna się przebudzić i wędrować wzdłuż kręgosłupa aż do czakry korony, na czubku głowy, i doprowadzić adepta do iluminacji. Ale adept ma zapieczętowaną czakrę korony, zapieczętowaną czakrę podstawy i kundalini zostaje przejęta przez kapłana i rytualnie przekazana egregorowi.

W ten sposób od wieków trwa proceder rabowania dusz niczego nie podejrzewającym ludziom. Pozostają one uwięzione i zasilają kościelną organizację, która nieprzerwanie przez 1700 lat pozostaje silna i niezłomna. Opiera się wszystkim wiatrom historii. Gromadzi bogactwa Ziemi i ludów, mając jednocześnie wszystko w pogardzie. Nie boi się ani bogów ani demonów. Ani królów ani rewolucji. Mało kto odważył się podnieść rękę na kościół. Kiedy rozmawiam z ludźmi wielu z nich przyznaje mi rację ale nigdy nie mieliby odwagi otwarcie się do tego przyznać. Podejrzewam, że niektórzy czytelnicy tego tekstu, o ile dotrą do tego miejsca, wyrażą swoje głębokie oburzenie na fakt targnięcia się na świętości. Im większa ich złość, tym silniej zainstalowany u nich ów egregor, o którym wspominałem. Im silniejszy protest, tym większa pewność, że mam rację. Im żarliwiej będą protestować, tym bardziej potrzebują pomocy.

Wielu przed nami poszło na zatracenie, wielu bezpowrotnie zaginęło w czeluściach mrocznych przestrzeni kościelnego egregora. Wielu już nie da się uratować. Kościół działa jak koń trojański – ludzie biorą go za coś, czym w rzeczywistości nie jest. Myślą, że spotkają tam Isusa, miłość, przebaczenie i taki jest zewnętrzny pozór.

W rzeczywistości jest to jedna z najniebezpieczniejszych organizacji, jakie kiedykolwiek nosiła ziemia. Jedynym sposobem na jej zlikwidowanie jest pozbawienie jej dopływu energii poprzez zaprzestanie chrzczenia ludzi i żerowania na ich energii.

Powyższy tekst jest wynikiem moich kilkuletnich obserwacji oraz przeprowadzonych działań. Zdaję sobie sprawę z tego, że dotykam tutaj materii bardzo delikatnej i (zwłaszcza w naszym kraju) moje poglądy mogą być bardzo kontrowersyjne, z czego zdaję sobie sprawę i na co jestem przygotowany, w tym na ewentualne ataki, ale uważam, że poznawszy ten problem nie mam prawa dłużej milczeć. Z uwagi na sytuację w naszym kraju, który stoi na krawędzi systemu państwa wyznaniowego, publikuję ten tekst anonimowo.

 

Autor – Alhean, 10-06-2004 Źródło: http://www.taraka.pl/index.php?id=pieczec.htm

 

Koniec oryginalnego artykułu.

Kilka moich uwag dotyczących tego artykułu.

Nie jestem adeptem magii i mogę, ale nie muszę wierzyć autorowi na słowo.

Razi mnie msza kościelna, ponieważ według katechizmu KRK jest ona rytuałem, podczas którego kapłan dokonuje przeistoczenia opłatka hostii w rzeczywiste ciało Chrystusa. http://ruda_parafianin.republika.pl/kkrk/c03a.htm

W czasie Przeistoczenia kapłan przemienia chleb i wino w Ciało i Krew Pana Isusa.

Wystarczy nieco się przyjrzeć owej monstrancji, aby zauważyć niezbyt naturalny krzyż, pod krzyżem siedzący starzec z głową opartą o trójkąt z najprawdopodobniej okiem na szczycie. Starzec ten trzyma coś w rękach - insygnia władzy? Wokół komory monstrancji widać kilka głów pomiędzy skrzydłami, a głowy te wyglądają jak starożytne rzeźby bogów greckich.

Byłbym skłonny uznać to za fantazję, ale ewidentne promienie słoneczne plus ... sowa u podstawy płomieni czyli symbol... Lilit. (Por Bohemian Grove).

Na dokładkę w zakręcanych częściach pod skrzydłami widać wyraźnie swastyki z nieco zaokrąglonymi ramionami.

Przemiana ta uważana jest za rzeczywistą, czyli kapłan czyni w ten sposób sam siebie czarownikiem. Hostia jest umieszczona w monstrancji która jest symbolem słońca, a szczególną wagę kościół przywiązuje do złożenia owej ofiary właśnie w Niedzielę.

W języku polskim nie widać żadnej nieprawidłowości, ale w języku angielskim Niedziela to Sunday!  Sun - słonce,  day - dzień, czyli Dzień słońca.

Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki wszystko wskazuje na to, że msza to niezwykły spektakl magiczny, podczas którego kapłan ofiarowuje rzeczywistego Chrystusa. Czyni to także wielokrotnie codziennie tysiące innych księży. Kapłan staje się magiem wyniesionym ponad Chrystusa, posiadającym nad Nim potężną władzę, zamieniając wafel hostii w autentyczne Jego ciało i ofiarując go wielokrotnie, często kilka razy dziennie!

Jest to całkowicie sprzeczne ze Słowem Bożym.

Całowanie ziemi.

 

JPII był znany z owego aktu całowania ziemi. Nie tylko ziemi ojczystej, ale... każdej ziemi. I w tym przypadku Biblia nie wspomina o takiej potrzebie. Co było więc motywem takiego rytuału.

Być może był to pogański rytuał uwielbienia bogini ziemi, Gaji!? http://pl.wikipedia.org/wiki/Gaja_%28mitologia%29

Według Encyklopedii oraz mitów greckich Gaja to Matka-Ziemia. Uosobienie płodności i macierzyństwa. Czyżby JP II oddawał jej cześć w podobny sposób w jaki oddawał chwałę Królowej Niebios, Astarte!?



Czy rzeczywiście są to to akty magii? Znacznie więcej na temat magii KRK w linku - Magia KRK.

Ostateczną odpowiedź pozostawiam czytelnikom.

www.zbawienie.com

Napisano: 22 Lipca 2018

Ostatnie uaktualnienie: 20 Marca 2020

Copyright © 2010 thewordwatcher